You are currently browsing the category archive for the ‘Uncategorized’ category.

Zima zima, śnieg raz jest, raz go nie ma. Siedzę chora, wiec żeby już tak całkiem bez sensu przed komputerem nie siedzieć, wrzucam coś, co w ramach Enzo robiłam dla Jacni, pewnego ośrodka narciarskowypoczynkowego.

Strona ma dwie wersje, zimową i letnią. Potrzebowała w związku z tym dwóch ilustracji podkreślających, co też w Jacni w danej porze roku można robić, ponieważ klient nie chciał się zamykać tylko na wizję Jacni jako ośrodka wyłącznie narciarskiego. Do tego małe mapki terenu. (Zdjęcia referencyjne zapewnił wujek Google albo klient ;) ).

jacnia-lato jacnia-zima

 

Bawiłam się też w logotyp dla Jacni, gdzie klient chciał, żeby było widać i góry, i wodę, i lato i zimę, i…. ;) Ostatecznie jednak zwyciężyła ‚wizja klienta’. Oh well.

logo_jacnia_ai-02

 

Robiłam też parę podstron serwisu, zaznaczyć jednak muszę, że stronę wdrażała zewnętrzna firma, i do tej pory nie wszystko wygląda tak, jak powinno. Kręcę nosem, ale życie toczy się dalej… ;)

Może się tam kiedyś wybiorę, byleby nóg nie połamać :D

Taki mały kaligraficzny projekcik. :) Dziś przypada stulecie 4 L.O. w Lublinie, do którego chodziła moja mama. Na klasowe spotkanie ze względu na zdrowie nie mogła przyjść jednak psorka od francuskiego, mama poprosiła mnie więc o zrobienie jakiejś kartki, na której wszyscy mogliby się podpisać :)

 

Szukając czegoś w odmętach dysku znalazłam właśnie odrzucone projekty sprzed roku do tematu Za i Przeciw. Ale i tak jako ilustracje mi się podobają, więc wrzucam zeby trochę bloga rozruszać :)

W sumie powinnam to była zrobić w okolicach jakichś mistrzostw czy innego Euro ;P

Tytuł „Wszystkie nieszczęścia na mojej głowie” związany z mnóstwem większych i mniejszych mało przyjemnych wydarzeń z tego roku zrealizowany w formie ilustracji autorskiej. Dużo tematów medyczno-weterynaryjnych, bo to jeden z większych problemów w tym roku.

Tydzień wcześniej drukowanie, szukanie najtańszej opcji stworzenia kubików do ekspozycji, zabawy z klejem i…. w niedzielę podczas wieszania prac okazało się, że dwie największe prace mimo wcześniejszego przylgnięcia do tektury postanowiły się pofalować niczym karpatkowe ciastko i nie da się już ich uratować, można z nich tylko zrezygnować i zmienić układ prac. Z ciężkim sercem, bo cóż pozostało zrobić, zmniejszyłam ilość prac do 9.

Ale udało się obronić na 5, więc pozostaje się tylko cieszyć (i wypakować w końcu te „pudełka na pizze” z samochodu;) )

Pierwotny układ:

 

i zdjęcia z przygotowań/obrony/ilustracje themselves ;)

Tytuł raczej obrazuje wczorajsze zdarzenia, które idealnie ilustruje ta oto moja próbka dyplomu, który to dyplom ciągle jest w drodze. (Ależ wielokrotnie złożone zdanie. Ale to z nerwów.) Muszę się w końcu spiąć, choć arghhhh, łatwo nie jest, ciągle coś. :/

Strzeżcie się! Pech się za mnie ciągnie czarnymi smugami i sieje zniszczenie! ( i jeszcze przy kompresji coś się kurrrrgrrrrr zepsło! No gryźdź będę no!)

Sesja prawie za mną (prawie jak wiemy robi dużą różnicę), więc wypadałoby jakiś projekt wrzucić. Jak wiadomo wszem i wobec w tym roku/semestrze nie miałam/nie mam/nie będę mieć zbyt dużo czasu na siedzenie nad projektami, więc na przykład w tym wypadku (projektowanie graficzne aka druk cyfrowy) musiałam korzystać z posiadanych już zasobów, a mianowicie zdjęć z wakacyjnego wypadu do Londynu (<3 <3 <3). Dla panów psorów wersja czarno-biała, mi jakoś bardziej podoba się wersja kolorowa. No i dla fun’u dwie wariacje na temat ;>

Dziś Vetowo po raz drugi na blogu, jako że dostałam newsa które ilustracje zostały wydrukowane na kartach :) (no i żeby nie było że nic nie robię, tylko zbijam bąki i oglądam Króla Lwa i narzekam ze nie mam na nic czasu ;P). Widziałam już karty w wersji wirtualnej, ale fajnie by było kiedyś wziąć do łapek takie druknięte :D

Jak widać ciągle kombinuję ze stylem i sposobem rysowania i nie mogę się zdecydować…

 

Aaaaa teraz back to animation….

czyli projekty na zajęcia do druku, które zostały odrzucone, bo ja się już w takiej materii dobrze czuje, więc niech coś zrobię bardziej artystycznego. (WHEN ja się pytam?)

Zaczęłam od klimatów bożonarodzeniwych, choć pomysł walentynkowy chodził mi po głowie już od roku. A potem nastąpiło skojarzenie, że jakoś tak w świątecznie mi to wychodzi, i dalej już samo poszło :)

Jakiś czas temu miałam tą niebywałą *khykhy* przyjemność *ekhuekhu* robienia plakatu/banneru/ulotki dla fundacji, w której się udzielam. Miało być dla rolników, ale niestandardowo, nieszablonowo, a wyszło… jak zwykle. Dlatego też do wersji ostatecznej kompletnie się nie przyznaję, nie chcę o tym mówić, a najchętniej – zapomnieć, poniżej tylko biedne, niedopracowane i porzucone odrzutki, których mi szkoda, zwłaszcza dwóch ostatnich. Może pomysły z nich uda się jeszcze kiedyś wykorzystać :)

Jakiś czas temu, z dedykacją dla M. ;) Ładny tentakl?

%d blogerów lubi to: